Garmin Zumo XT w praktyce

Autor: Paweł Dworniak

Ostatnia aktualizacja: 23.06.2020 r.

Dzięki uprzejmości firmy TRIGAR, autoryzowanego partnera firmy GARMIN w Polsce, miałem okazję zapoznać się bezpośrednio z najnowszym produktem dedykowanym motocyklistom.

Firma Garmin została założona w 1989 roku w USA początkowo jako ProNav, później nazwę zmieniono na kombinację imion jej twórców: Gary Burrell i Min H. Kao. W swojej ofercie ma m.in. szeroką gamę urządzeń do radionawigacji opartej o satelitarne sieci nadajników amerykańskich (GPS), rosyjskich (GLONASS), europejskich (Galileo) czy japońskich (QZSS – u nas niedostępny, obecne nad częścią Azji i Oceanii).

Nawigacje z serii Zumo są obecne na rynku od końca 2006 roku, zapoczątkowana modelami 500 i 550. W założeniu są to wzmocnione, wodoodporne urządzenia mające wspomóc motocyklistów podczas podróży, oferując zestaw możliwości nieobecnych w modelach przeznaczonych na rynek samochodowy. Poszczególne modele na przestrzeni lat zbierały zarówno pochwały jak i krytykę. Jak to w internecie, czasem słuszną, czasem wynikającą z niewiedzy.

Garmin Zumo XT miał swoją premierę na początku tego roku. Jest reklamowany jako uniwersalny, wytrzymały sprzęt powstały z myślą o szeroko pojętych przygodach motocyklowych ale też samochodowych. W czasie testu starałem się zweryfikować na ile marketingowy opis jest zbieżny z moimi odczuciami pracy z Zumo XT.

Obudowa i uchwyt motocyklowy

Zwarta konstrukcja, wytrzymałe tworzywo, gumowe uszczelnienia portu USB i gniazda kart mikro SD pozwoliły na uzyskanie szczelności na poziomie IPX7 – odporność na zanurzenie do 1 metra na maksymalnie 30 minut. Zumo XT jest całkiem grubym (ok. 2,5 cm), wyglądającym na solidny kawałkiem plastiku. Nie rzucałem nim, na szczęście jeszcze mi nie upadł więc na tą chwilę możemy jedynie zaufać opisowi producenta.

W zestawie otrzymujemy dwa uchwyty do zamontowania nawigacji zarówno na motocyklu, jak i w samochodzie. W obu przypadkach mamy do dyspozycji dedykowane przewody zasilające. W samochodzie jest to kabel zakończony typową wtyczką do gniazda zapalniczki, przy uchwycie motocyklowym mamy możliwość pociągnięcia zasilania z akumulatora lub skrzynki z bezpiecznikami, o ile takową posiadamy. W zależności od motocykla może to być banalnie proste zadanie lub wymagać sprytnego poprowadzenia przewodów. Na szczęście robi się to raz, chyba że mamy do dyspozycji kilka jednośladów.

Przyznam, że po pierwszym zamontowaniu nawigacji na kierownicy motocykla i wybraniu się na krótką wycieczkę co chwila zerkałem i kilka razy nawet sprawdzałem czy uchwyt trzyma dobrze, czy Zumo nie zostanie pokonane przez grawitację. Jednak im więcej kilometrów tym większa we mnie pewność, że dobrze umocowane urządzenie, wpięte z „klikiem” w uchwycie nie ma za wielkich szans na przypadkowe wysunięcie. Wspomniany klik jest o tyle ważny, że jest to jedyne potwierdzenie bezpiecznego wpięcia Zumo XT w uchwycie czyli zabezpieczenia przed upadkiem. Czytałem, że pierwsze serie uchwytów miały wadę fabryczną powodującą, że Garmin i tak miał pewną swobodę ruchu mimo blokady. Ale firma już wymienia je na nowe, a do Polski zdaje się ten błąd nie zdążył dotrzeć.

Jedno trzeba mieć na uwadze – fabryczny zestaw nijak nie zabezpiecza przed kradzieżą urządzenia gdy na chwilę oddalimy się od motocykla do sklepu czy stacji paliw. Wypina się je jedną ręką, wygodnie i błyskawicznie, złodziej zrobi to w sekundę. Warto o tym pamiętać i albo chować je do kieszeni albo odżałować jeszcze kilka stów (84 euro z dostawą) na jedyne na tą chwilę, dedykowane rozwiązanie: ZumoLock dostępne na www.zumolock.com. Można też poczekać na alternatywę z Touratecha (cena prawdopodobnie bliżej 500 zł). Wedle słów przedstawiciela tej firmy uchwyty mają pojawić się pod koniec czerwca. Oczywiście oba te rozwiązania nie uchronią przed odkręcaniem uchwytu z kierownicy wraz z nawigacją, więc na noc i tak trzeba je zabierać ze sobą. Użytkownicy którzy zdążyli już zrobić daleko więcej kilometrów z Zumo XT w terenie ode mnie piszą, że nie spotkali się z problemami ze strony mocowania mimo jazdy niekoniecznie ostrożnej. Rzecz jasna nie daje to w żaden sposób pewności, że akurat nam „uda się” wypiąć Zumo przypadkiem w czasie jazdy.

Ekran

Wyświetlacz o przekątnej 5,5” wyraźnie widoczny zarówno w nocy jak i przy pełnym nasłonecznieniu. Jest to jeden z najlepszych wyświetlaczy jakie miałem okazję widzieć dotychczas i dotykać w urządzeniu do nawigacji i nie tylko – zwolennicy korzystania ze smartfonów jako pilota powinni przy okazji porównać widoczność przy pełnym Słońcu między Garminem Zumo XT, a wybranym modelem telefonu.

Obraz jest bardzo dobrze widoczny w każdej sytuacji. Przy maksymalnym ustawieniu podświetlania i pracy w domu, jazdy w tunelu czy w nocy zdecydowanie razi. Zauważalny jest brak automatycznego ustawiania jasności w zależności od warunków. Niestety suwak podświetlenia jest dość głęboko w menu, moim zdaniem powinno być wyciągnięte gdzieś bliżej skoro nie ma automatu.

Wskazywanie działa bardzo dobrze, a nie mam rękawic dostosowanych do ekranów dotykowych. Odrobinę gorzej ma się sprawa klikania w rękawicach dwukomorowych – muszę klikać bardziej opuszkami niż czubkami palców. Prawdopodobnie będzie to zależało od rodzaju rękawic, grubości i materiału z jakich zostały wykonane. Nie miałem możliwości przeprowadzenia rozbudowanego testu w tym zakresie. Natomiast do klikania bez rękawiczek trzeba się chwilę przyzwyczajać ponieważ urządzenie reaguje błyskawicznie na każde muśnięcie gołą dłonią. Początkowo może irytować ale jeśli to jedyny koszt wygodnego klikania w motocyklowych rękawiczkach, jestem pewny, że każdy użytkownik przystosuje się bez grymaszenia.

Przy tak dużej powierzchni ekranu i warunkach w jakich będzie pracował zarysowania wydają się trudne do uniknięcia. Sugerowałbym montaż jakiejś formy ochrony, szybki z tworzywa czy sensownej jakościowo folii. Widziałem już rozwiązania przeznaczone do Zumo XT ale wycięcie czegoś we własnym zakresie nie powinno nastręczać problemu. Tu pojawia się uchybienie w wyposażeniu zestawu. Zabrakło dedykowanego etui chroniącego urządzenie gdy nie jest zamocowane w pojeździe. Być może w praktyce zainteresowanie takim rozwiązaniem jest marginalne, dlatego Garmin zdecydował się wprowadzić je jako dodatkowo płatne i opcjonalne? Może ekran wcale nie jest łatwo uszkodzić i rozsądne przechowywanie Zumo XT wystarczy?

Komunikacja z otoczeniem

Zumo XT ma wbudowane układy do łączenia z sieciami WiFi, urządzeniami Bluetooth (telefony, tablety, zestawy komunikacyjne, inne nawigacje) oraz ANT+ do łączenia i wymiany danych z urządzeniami komunikacji satelitarnej InReach Garmina w tym z Garminem 66i. Dzięki temu zyskujemy możliwość m.in. aktualizowania zarówno map jak i oprogramowania urządzenia bez konieczności podłączania go do komputera. Chociaż należy pamiętać o taryfikatorze operatora komórkowego gdy jesteśmy za granicą i łączymy się nie przez hotelowe czy kawiarniane WiFi ale przez własny telefon. Sparowanie z aplikacją Garmin Drive zainstalowanej na telefonie czy tablecie (iOS/Android) otwiera dostęp do szeregu funkcjonalności o których więcej w tekście dalej.

Mapy – serce nawigacji

Urządzenie otrzymujemy z pełnymi mapami drogowymi Europy oraz topograficzną mapą o wiele obiecującej nazwie TopoActive Powersports Europe. Obie prezentują się bardzo dobrze, domyślna kolorystyka jest wyraźna, a jeśli nam nie odpowiada możemy ją zmienić na jeden z kilkunastu wariantów. Ewentualnie chwilę pokombinować i wykorzystać narzędzie dostępne online (www.javawa.nl/zumocolors.html) do jej zmiany według własnego gustu. Jeśli ich dane nie są wystarczające, możemy wykorzystać wbudowaną pamięć 32GB lub gniazdo kart microSD i doinstalować jedną lub wiele map jednocześnie spośród szerokiego wachlarza darmowej i płatnej (np. mapy rastrowe firmy Compass) oferty dostępnej online. Warto jednak dać szansę wbudowanym mapom. Do ich stworzenia wykorzystano szeroki wachlarz źródeł, wśród nich trzy projekty które części z was na pewno nie są obce: ump.waw.pl, Freizeitkarte (freizeitkarte-osm.de) oraz Open Street Map (www.openstreetmap.org).

Na zrzutach wersja drogowa (po lewej) i topograficzna z włączoną warstwą BirdsEye i pobranym w tym miejscu obrazem satelitarnym o boku 1 km.

W swojej okolicy znalazłem dość szybko nieścisłości na przykład odnośnie kategorii dróg (utwardzone lub nie) ale jest to „odwieczny” problem związany z koniecznością zgłaszania wszelkich zmian w ulubionych projektach mapowych. Ich siłą jest właśnie współpraca użytkowników z twórcami. Zauważając błąd w terenie powinno się postarać go sensownie opisać i zgłosić. Szczególnie, że czas reakcji osób opiekujących się danymi fragmentami map jest najczęściej liczony w godzinach czyli dobrze opisany błąd ma szansę zniknąć z mapy w mniej niż dobę. Garmin także ma swój formularz zgłaszania błędów, zmiany do tej pory pojawiały się wraz z kolejną, dużą aktualizacją ich map.

Ruszamy w drogę

Sprawdźmy jak w praktyce działa główne przeznaczenie Garmina Zumo XT czyli układanie nam trasy do wybranego miejsca. Standardowo jako cel możemy wybrać wskazanie adresu, wyszukać z listy ostatnio znajdowanych miejsc, spośród naszych ulubionych, podać współrzędne geograficzne. Nowością są wbudowane bazy serwisów TripAdvisor, iOverlander oraz Foursquare wraz z punktową oceną nadaną przez użytkowników. Można się zorientować gdzie skierować motocykl aby mieć szansę na znalezienie polecanego punktu.

Można również wybrać miejsca czy ślady które oznaczyliśmy sobie w aplikacji Garmin Explore dostępnej na Androida/iOS oraz przez przeglądarkę pod adresem explore.garmin.com. Zumo XT synchronizuje te dane po podłączeniu przez WiFi. Wskazując miejsce otrzymamy dwie propozycje ułożenia tras: tradycyjną czy raczej może podstawową oraz przy wykorzystaniu reklamowanej nowości Garmin Adventurous Routing – algorytmu mającego dorzucić do trasy szczyptę „przygody” i krętych dróg.

Najlepiej będzie pokazać to na przykładzie. Pojedźmy z Łodzi nad zalew Jeziorsko, a konkretnie na tamę – dość popularne miejsce motocyklowych spotkań. Mam ten punkt już wcześniej dodany przez Garmin Explore. Gdyby tak nie było, mógłbym wskazać go na mapie przesuwając palcem w wybrane miejsce.

Na zrzucie widać ikony które zobaczymy przy wybranej lokalizacji. Patrząc od lewej możemy przeczytać więcej informacji o punkcie czy na przykład pobrać zdjęcia satelitarne z tego rejonu (i). Ikona P pozwala wybrać miejsce parkingowe (u nas działa to różnie, przeważnie jest ubogo – informacje pochodzą z serwisu parkopedia.com, jak rozumiem obejmuje oficjalnie zgłoszone parkingi, a nie miejsca dodane przez użytkowników). Rozwidlające się strzałki to typowy dla Garmina algorytm układania drogi. Tu dostaniemy dwie propozycje, o nich za chwilę. Mikro widoczek na pomarańczowym tle to tak reklamowany, nowy algorytm dedykowany motocyklistom. No i zielone Jedź! mówi samo za siebie.

Zobaczmy co nam zaproponuje tradycyjny wariant algorytmu. 

Zgodnie z oczekiwaniami mamy dwa warianty. Różowy, prowadzący głównie krajową 72-ką o sporym natężeniu ruchu, raczej trudno tam o ciekawe zakręty chociaż sama droga nie jest zła, stosunkowo niedawno na najgorszych fragmentach wymieniono asfalt, biegnie wśród lasów, pól i wiosek. Ciekawiej robi się za Poddębicami gdy zjedziemy w boczną drogę, miejscami zgrabnie wijącą się lasami. Niebieska trasa jest również poprowadzona częściowo drogą typowo wylotową z miasta. Dopiero za Lutomierskiem odbijamy pomiędzy pola, wioski, lasy z niewielkim ruchem.

Co nam podpowie nowy algorytm? Sprawdzamy.

Na zrzutach powyżej widzicie cztery dostępne stopnie przygody czy warianty dojazdu (suwak na dole „stopniuje” trasę) zaproponowane przez Garmin Adventurous Routing. Uczepiła się nam nawigacja krajowej 72-ki jakby to była jakaś atrakcja sama w sobie. Szczerze to nie tego się spodziewałem, szczególnie w wariancie 3 i 4 licząc od góry. Według mnie kręte drogi w tym rejonie dadzą się spokojnie znaleźć poza krajową arterią. Na najwyższym poziomie “przygodowości” oczekiwałbym raczej miksu tras asfaltowych i szutrowych ale nie zapominajmy, że na razie jest to algorytm uniwersalny, mający pasować zarówno miłośnikom chromowanych krążowników szos jak i pasjonatom szutrowych przygód.

Spróbowałem trochę ułatwić Zumo XT dobranie dróg bliższych moim preferencjom poruszania się na motocyklu. Dodałem odcinek drogi 72 od Łodzi do Turku do unikanych w dedykowanym temu zadaniu menu w nawigacji. Oto efekty.

Zwykły algorytm wybrnął z sytuacji kierując na Lutomiersk i Szadek czyli główną drogę wylotową w tamtym kierunku. Potem odbijamy na drogi wioskowo – miasteczkowe w stronę zalewu. Jeden wariant skierował na fragment wspomnianych, krętych asfaltów wśród lasów pomiędzy tamą i Poddębicami. Zobaczmy jakie propozycje padną ze strony Garmin Adventurours Routing. Poniżej cztery kolejne trasy.

Tutaj czwarty wariant (powyżej, ekran po prawej) jest najbliżej moich oczekiwań. Chociaż wciąż nie są to drogi szutrowe, a głównie asfaltowe, boczne których na tym obszarze jest sporo i część z nich potrafi zaskoczyć fajnymi widokami i kilkoma przyjemnymi zakrętami. A także dziurami jak się dobrze trafi. Ważna uwaga: pomiędzy wyszukiwaniami nie zmieniałem żadnych ustawień czy preferencji poza wspomnianym wykluczeniem fragmentu drogi 72.

Zdaję sobie sprawę z trudności zadania postawionego przed Zumo XT – znaleźć w centrum Polski drogi z winklami to trzeba mieć dobre oko do mapy i trochę szczęścia. Lub porządny algorytm w nawigacji… Moim zdaniem wyraźnie widać podstawowy problem związany z nową propozycją Garmina: brakuje profilowania oczekiwań użytkownika. Co prawda mogę określić, że chcę jechać samochodem, motocyklem lub w trybie off-road (rysowane są linie na azymut) ale to nie to.

Chciałbym móc wykreślić z algorytmu jednym ruchem oprócz autostrad i dróg płatnych (to jest możliwe w menu, podobnie jak w poprzednich modelach Garmina) także drogi krajowe. Razem z omijaniem dużych ośrodków miejskich. A już ideałem byłaby możliwość ustawienia dróg nieutwardzonych jako priorytetowych.

To wszystko jest do zrobienia. Każda droga, ścieżka, szlak na elektronicznej mapie mają (a przynajmniej powinny mieć) przypisane określone, predefiniowane kategorie. Inna sprawa to poprawność takiego przypisania ale w najpopularniejszych mapach jest całkiem nieźle. Wystarczy sięgnąć do tych informacji i skorzystać z nich w przemyślany sposób. Na własny użytek obszedłem problem tras prowadzących przez większe tereny miejskie w swoim województwie mozolnie definiując każdy z nich jako obszar unikany. Działa ale na dłuższą metę to dłubanina bez sensu.

Podróż powrotna

Na głównym ekranie nawigacji znajduje się pozycja Aplikacje. Znajdziemy tam m.in. ikonę przypominającą rondo z podpisem Podróż powrotna. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że chodzi o powrót po własnym śladzie do punktu wyjścia. Ale do tego jest inna ikona, TracBack. Podróż powrotna pozwala ułożyć trasę z dowolnego, wskazanego miejsca na mapie do tego samego punktu po zadanym czasie lub przybliżonej odległości wycieczki czy punktu do którego chcemy dojechać i wrócić. Przy czym nawigacja układa pętlę. Drogi tam i z powrotem nie pokrywają się.

Dla odmiany pokazuję zrzuty z nawigacji pracującej w układzie pionowym. Poprosiłem o pętle z Łodzi do Białego Brzegu nad Pilicą. Tu ciekawostka – obrót jest akceptowany tylko gdy napis GARMIN na obudowie znajduje się na dole. W przeciwnym wypadku obraz jest wyświetlany do góry nogami. Ciekawa alternatywa dla tras dłubanych ręcznie. Szczególnie gdy nie chcemy poświęcać czasu na planowanie i przesyłanie pliku GPX. Jeśli mamy na to czas polecam serwis kurviger.de – jeśli go jeszcze nie znacie, to zdecydowanie warto poznać.

Mając pod ręką Zumo XT można zdać się na Podróż powrotną i ruszyć na odkrywanie okolic wokół komina na zadanym dystansie lub w przybliżonym czasie. Wydaje się to świetnym remedium na momenty gdy pojawi się szansa na wypad, a brak w głowie idei dokąd jechać. Rzecz jasna tutaj także możemy napotkać miasta czy drogi krajowe. Algorytm nie pracuje inaczej niż przy drodze Łodzi do Jeziorska opisanej wyżej. Ale skoro i tak wcześniej nie zaplanowaliśmy wycieczki, to czemu nie spróbować pojechać za propozycją Garmina Zumo XT?

Wbudowane planowanie podróży

Moja ulubiona zabawa na wieczór na wyjeździe – układanie trasy na kolejny dzień. Jeśli wcześniej tego nie zrobiłem, a zwykle zarys mam jedynie ogólny, reaguję na to, co przyniosą kolejne kilometry.

W Garmin Zumo XT planowanie podróży jest całkiem przyjemne i wygodne. Podajemy wybrane miejsce początkowe, jeden lub kilka punktów pośrednich oraz punkt docelowy. Do wyboru będziemy mieli także Garmin Adventurous Routing jako algorytm układający przejazd. Możemy korzystać z własnej bazy punktów, wyszukiwać w typowy dla nawigacji sposób przykładowo po adresie, współrzędnych czy nazwach miejsc. Wchodząc w menu związane z ułożonym wcześniej i zapisanym planem podróży dostajemy do dyspozycji możliwość jej udostępnienia, ustalenia preferencji trasy, wybrania atrakcji znajdujących się wzdłuż trasy, optymalizacji kolejności punktów czy kształtowania trasy.

Atrakcje są pokazywane zarówno jako przewijalna lista oraz jako punkty na mapie. Kształtowanie trasy pozwala na wyznaczenie ad hoc punktu sąsiadującego z trasą przejazdu gdy w czasie wycieczki coś się nam przypomni, zobaczymy drogowskaz do intrygującego miejsca. Zumo XT poinformuje ile czasu i kilometrów dokładamy. Każde z miejsc możemy od razu usunąć wracając do pierwotnej wersji. Uruchomienie podróży gdy jesteśmy z dala od wyznaczonego punktu startu spowoduje pojawienie się pytania o to, czy chcemy dojechać do startu, mety czy najbliżej położonego punktu wejścia. Identycznie jak w przypadku nawigowania po zapisanym śladzie.

BirdsEye czyli okiem z satelity

Urządzenia Zumo XT otrzymały bezpłatny dostęp do zdjęć satelitarnych w usłudze BirdsEye. Biorąc pod uwagę, że mapy Google czy Apple już nam spowszedniały, Garmin nie ma wyjścia, musi starać się dotrzymać kroku wymaganiom konsumentów.

Korzystając z menu urządzenia można pobrać kwadrat o boku maksymalnie 14,7 kilometrów wokół wybranego punktu: na przykład naszej aktualnej pozycji, punktu ułożonej trasy, wcześniej oznaczonego miejsca (POI) czy dowolnego innego miejsca wskazanego na mapie.

Zdjęcia można zapisać w pamięci urządzenia lub na karcie microSD (jeśli jest włożona, ostatnia aktualizacja zwiększyła maksymalną obsługiwaną pojemność takich kart do 256GB). Pojawią się tam w formacie JNX, co może być ważne dla zaawansowanych użytkowników Garminów. Możemy wybrać poziom szczegółowości pobranych obrazów w zależności od naszych potrzeb. Na zrzucie poniżej widok na rejon Pilicy w którym zdawaliśmy kajaki po spływie w Białym Brzegu przy maksymalnym dostępnym zbliżeniu i najwyższej jakości pobranych obrazów.

Pogoda i radar

Aplikacja mająca prezentować jak rozumiem dane z systemów monitorowania opadów bierze te informacje z nieznanego mi źródła. Piszę te słowa gdy za oknem chłodno i pada deszcz, a na Garminie widać jedynie mały opad gdzieś daleko ode mnie… Jeśli tak to ma wyglądać w praktyce, to użyteczność tej funkcji jest mocno dyskusyjna. Do tego wczytywanie danych radarowych trwa w nieskończoność (przy dobrym połączeniu internetowym). W wolnej chwili sprawdzę skąd tak ciągnie te kilka klatek animowanej mapy, czyżby dosłownie „z chmury”? Liczę na poprawki w kolejnych wersjach systemu! Widoczna po prawej prognoza pogody dla aktualnej pozycji pozwala także na podanie jednej lub więcej miejscowości dla których prognozy chcemy oglądać. Wówczas po kliknięciu w górną belkę będziemy mogli je wskazać.

Informacje w drodze

Siłą dobrej nawigacji są bogate mapy, dopracowane algorytmy wyznaczania tras i przemyślany zbiór danych przekazywanych kierowcy w czasie jazdy. Tak aby nie rozpraszać ale jednocześnie dać optymalną informację w każdym momencie. Poniższe ekrany zarejestrowałem w czasie wyjazdu samochodem z Łodzi kawałek za Warszawę. Pokażę garść interesujących moim zdaniem punktów ilustrujących zachowanie Garmina Zumo XT w czasie jazdy.

Podpięcie do aplikacji Google Drive (Android/iOS) daje dokładniejsze informacje o korkach, remontach i innych zatorach. Nawigacja proponuje na żywo alternatywną trasę wraz z szacunkowym czasem. Włączyłem pokazywanie pobliskich stacji paliw oraz restauracji, stąd obecność dodatkowych ikon na ekranie.

 

 

Po lewej stronie ekranu widać bieżące ograniczenie prędkości, pojawiają się tu też ważne miejsca dotyczące bezpieczeństwa, np. ostrzeżenie przed zwierzętami jak w tym przypadku. Informacje o punktach pomiaru prędkości są wyświetlane bardzo wyraźnie i ta informacja jest powtarzana.

 

 

Wszelkie zmiany kierunku jazdy są wyraźnie zaznaczane w formie graficznej ale także głosowej (o funkcji Garmin Real Directions za chwilę). Na zjazdach na głównych drogach możemy się spodziewać informacji obrazkowej który pas mamy zająć aby prawidłowo pojechać wyznaczoną trasą.

 

 

Pionowy układ ekranu to prawdopodobnie ukłon w stronę użytkowników smartfonów. Zdecydowanie wolę poziomą wersję ale jak ktoś lubi, to obrót jest do zrobienia w dowolnym momencie pracy. Na zrzucie widać włączoną warstwę ze zdjęciami satelitarnymi. W pewnych przypadkach będzie to na pewno dobre uzupełnienie map wektorowych.

Jak już pisałem, oprócz informacji graficznych mamy także podawaną na bieżąco informację głosową. Funkcja Garmin Real Directions kryje w sobie konkretne ale też bogate informacyjnie komunikaty pozwalające niemalże na jazdę bez patrzenia na ekran. To nie tylko „za 300 metrów w prawo” znane z poprzednich edycji Zumo czy innych modeli nawigacji.

Teraz kobiecy głos – do wyboru są dwa, jeden do zainstalowania przez Garmin Express jako opcja – względnie poprawną polszczyzną wskaże punkty orientacyjne czy miejsca na które kierowca zwróci uwagę, co ma pozwolić na skupienie się na sytuacji na drodze zamiast wpatrywania się w ekran.

Znacznie lepiej brzmi „na najbliższych światłach skręć w prawo, a następnie skręć w następną ulicę w prawo”, „za znakiem stop skręć w lewo w ulicę Jana Kochanowskiego”, bądź „jedź sześćset metrów do końca ulicy i skręć w lewo” niż suche metry i kierunki.

Na ekranie poniżej działanie funkcji „przed tobą” pozwalającej na sprawdzenie jak daleko wzdłuż trasy mamy do stacji paliw, czegoś do jedzenia czy miejsca na odpoczynek. Brakuje mi w tym miejscu możliwości zdefiniowania kategorii podpowiadanych miejsc lub wyświetlania lokalizacji własnych POI.

Szutry mimo wszystko

Na szczęście dla zwolenników kurzu, błota i brodów Garmin Zumo XT potrafi nawigować na zasadzie nici Ariadny – wgrywamy otrzymaną od kogoś (można przesłać plik bezprzewodowo z innej nawigacji) lub ułożoną samodzielnie trasę w dowolnym narzędziu zewnętrznym, wrzucamy plik w formacie GPX do aplikacji czy serwisu online Garmin Explore i po chwili mamy ją w pamięci Zumo XT.

Można także wgrać go „ręcznie” na kartę pamięci i wsunąć do gniazda z tyłu obudowy Zumo XT. Po poprawnym dodaniu mamy możliwość konwersji śladu do podróży i wybraniu nawigowania wzdłuż niego od początku, od końca oraz od najbliższego punktu wejścia.

Przykładowo wybierając się na krajowy odcinek Trans Euro Trail (TET) Zumo XT wskazało mi okolice Lublina jako najbliższe. W czasie jazdy możemy w dowolnym momencie włączyć zapisywanie śladu.

Zumo XT może zapisywać automatycznie codzienną historię naszych podróży ale ta funkcja pozwala na zapisanie jakiegoś wybranego fragmentu w dedykowanym pliku do wysłania znajomym czy do łatwiejszej, dalszej obróbki. Przykładowo gdy pomagamy autorom darmowych map zebrać dane z terenu i chcemy zapisać ślad jadąc po nieoznaczonej drodze czy otwartym szlakiem między polami. Dzięki czemu po powrocie do domu nie musimy mozolnie klikać po całodziennym zapisie, a jedynie ewentualnie skomentować i nanieść drobne poprawki w osobno zapisanym pliku.

Tak zapisany ślad możemy przekazać znajomym poprzez Garmin Drive (na smartfonie pojawia się info o przesłanym pliku, można go przekazać dalej w dowolny sposób lub otworzyć w innej aplikacji), Bluetooth bądź zapis na karcie pamięci. Ciekawym zastosowaniem zapisywania fragmentów trasy może być wysyłanie rodzinom i znajomym informacji gdzie jesteśmy. Gdy zapiszemy ślad, a nawigacja ma aktywne połączenie z internetem (przez nasz telefon czy tablet), wówczas wyśle te dane na naszą mapę w serwisie explore.garmin.com.

Można zawczasu ustawić tam udostępnianie informacji, włączyć hasło, wysłać linki wybranym osobom. Będę tą funkcję jeszcze testował. Nie jest tak wygodna jak Live Track ale jak się nie ma co się lubi… Przydałaby się zdecydowanie możliwość wysłania (korzystając z podpiętego telefonu smsem lub mailem) bieżącej lokalizacji w postaci współrzędnych. Na zasadzie klik i wychodzi wiadomość, tak dla potwierdzenia dotarcia na miejsce. Zdaję sobie sprawę z istnienia Garmin InReach (o nim za chwilę) ale to o czym myślę jest do zrealizowania w oparciu o Garmina Zumo XT z telefonem.

Telefony, telefony…

Jedni wyłączają całkiem telefon wsiadając na motocykl, dając się porwać jednośladowi w nieznane, chcąc uniknąć wyrwania z przyjemności niepotrzebnym telefonem z pracy. Inni wolą mimo wszystko pozostać w kontakcie, tak na wszelki wypadek. Zaliczam się do drugiej kategorii. Kupiłem w tym celu interkom, chociaż łatwo nie było: Nolan bardzo się stara aby konstrukcją kasku N100-5 utrudnić zakup czegoś innego niż firmowe rozwiązanie. Obszedłem problem przy pomocy Interphone Edge’a i przekonałem się nie raz, że dobrze zrobiłem.

Zdecydowanie inaczej się jedzie mając świadomość, że odbiorę w razie czego połączenie, a nie będę musiał zatrzymywać się, ściągać kask, rękawiczki… Konfigurując Zumo XT doszedłem do wniosku, że trójkąt nawigacja – telefon – interkom może sprawować się lepiej niż duet telefon – interkom. Otóż można sparować telefon z nawigacją zamiast z interkomem, tego ostatniego również z nawigacją i uzyskać na ekranie Zumo XT centrum sterowania a la dotykowe ekrany kapsuły Dragon ze SpaceX.

Na nawigacji zobaczymy (w zależności od telefonu i konfiguracji) maile, smsy, powiadomienia z Facebooka i jemu podobnych, połączenia nieodebrane, przychodzące… na szczęście można to wszystko dostosować zostawiając jedynie ważne z naszej perspektywy rzeczy. Dzięki interkomowi zadzwonimy do kogoś z książki telefonicznej czy wystukując numer, a definiując numer domowy jednym przyciskiem połączymy się z rodziną. Konkretny zestaw możliwości będzie zależał od tego jaki macie telefon, jaki interkom, na ile producenci jednego i drugiego trzymają się standardów, czy nie wyskoczy jakaś zaskakująca niekompatybilność…

Z moich rozmów z posiadaczami Zumo XT wynika jeden wniosek: trzeba próbować bo nie ma jednej recepty. Czasem na kłopoty pomaga zmiana kolejności parowania urządzeń ze sobą, w menu Zumo XT można wejść na sparowane już urządzenie i zobaczyć czy da się tam włączyć/wyłączyć jakieś dostępne opcje. Niestety nie da się zagwarantować, że każda kombinacja tych trzech urządzeń będzie pracowała tak jak tego oczekujemy i bez problemów. W moim przypadku wiekowe już Blackberry nie ma ochoty dzielić się przychodzącymi SMSami. Za to mogłem w menu telefonu ustawić aby nawigacja miała dostęp do jedynie kilku, wybranych numerów z książki adresowej. Dzięki temu chcąc gdzieś zadzwonić nie muszę na ekranie Zumo XT przewijać długiej listy numerów. Niby mogę włączyć wybieranie głosowe ale że mam z tym mieszane doświadczenia (dzwonienie do losowych osób), wolę pokazać palcem o kogo mi chodzi.

Jest całkiem spora szansa, że dzięki funkcji telefonicznej w Zumo XT wasz telefon będzie mógł spokojnie i bezpiecznie podróżować w kieszeni kurtki, podczas gdy jego kluczowe funkcje obsłużycie z poziomu ekranu nawigacji. Tylko pamiętajcie żeby nie chować telefonu gdzieś do bagażu! W razie kolizji istnieje spora szansa, że wylądujecie gdzieś z dala od motocykla, poza zasięgiem Bluetooth’a. Jak wtedy wezwiecie pomoc? Telefon, podobnie jak apteczka, musi być zawsze w zasięgu ręki.

Zadbaj o swoje bezpieczeństwo

Najlepszym zabezpieczeniem w czasie wyjazdu, szczególnie dalej lub w teren, będzie towarzystwo drugiego człowieka, który w awaryjnej sytuacji sprowadzi pomoc. Samotne wyjazdy mają jednak swój niezaprzeczalny urok, ciężko się z nich rezygnuje, czego jestem najlepszym przykładem. Znaleźć dopasowane towarzystwo na wyjazd też nie jest łatwo.

Można próbować uspokoić rodzinę, bliskich i siebie przy pomocy funkcji sparowania Zumo XT z komunikatorem satelitarnym Garmin InReach. Nie mam takowego więc bazuję na opisie – pozwoli na pozostanie w kontakcie dzięki rozmowom tekstowym także w rejonach pozbawionych zasięgu sieci komórkowej. Usługa wymaga wykupienia abonamentu, po szczegóły odsyłam na strony Garmina.

Zumo XT pozwala na ustawienie kontaktu alarmowego przy wykorzystaniu sparowanego smartfonu Android/iOS z aplikacją Garmin Drive. W sytuacji awaryjnej, gdy czujniki urządzenia wykryją gwałtowne zdarzenie i zatrzymanie ruchu, na wskazany numer zostanie wysłana wiadomość. Istotne jest to, że Garmin nie wzywa pomocy służb ratunkowych! To jest jedynie funkcja pomocnicza, a nie automatyczny ratownik, o czym możemy przeczytać w instrukcji obsługi:

“Urządzenie umożliwia przesłanie Twojej lokalizacji do kontaktu alarmowego. Jest to funkcja dodatkowa i nie jest głównym sposobem na uzyskanie pomocy ratunkowej. Aplikacja Garmin Drive™ nie kontaktuje się ze służbami ratowniczymi w Twoim imieniu.”

„(…)W przypadku ustawienia kontaktu alarmowego urządzenie może wysłać automatyczną wiadomość tekstową do kontaktu, jeśli zostanie wykryte zdarzenie, a pojazd się zatrzyma. Ułatwia to powiadomienie kontaktu o Twojej sytuacji, jeśli nie jesteś w stanie zadzwonić ani wysłać wiadomości. Aby móc wysłać wiadomość, funkcja ta wymaga połączenia z aplikacją Garmin Drive i włączonej transmisji danych komórkowych. Jeśli kontakt alarmowy nie jest ustawiony, w przypadku wykrycia zdarzenia urządzenie automatycznie wyświetla najbliższy adres lub współrzędne. Ta funkcja jest przydatna, gdy zachodzi konieczność poinformowania służb ratowniczych o swojej pozycji.(…)”

Podsumowanie i wnioski

Nie sądźcie, że opisałem wszystkie funkcje i możliwości najnowszej propozycji Garmina dla zmotoryzowanych. Zwróciłem uwagę na istotne moim zdaniem możliwości, wskazując jednocześnie to, co mi się nie spodobało. Po więcej szczegółów odnośnie każdej z funkcji zapraszam do polskiej instrukcji dostępnej online na stronach producenta.

Garmin Zumo XT z oprogramowaniem w wersji 2.70 (najnowszym w chwili pisania tego tekstu) jest ciekawą i bardzo kuszącą propozycją dla większości motocyklistów. Także tych korzystających z nawigacji w smartfonie. Jeśli oczekujesz, że nawigacja za Ciebie wytyczy trasę składającą się w przeważającej części z szutrów i bezdroży, to się srogo zawiedziesz. Chociaż przyznam, początkowo sądziłem że Garmin pójdzie w tą stronę i pozwoli na wybranie trybu off-road z dedykowanym planowaniem wyjazdów. Widocznie na razie inżynierowie Garmina mają inną definicję przygody przed oczami.

Poza tą, chwilową mam nadzieję, niedogodnością urządzenie spełnia z nawiązką oczekiwania jakie można mieć podczas wyjazdów turystycznych. Szybko namierzamy cel, ułożymy bezpośrednio w urządzeniu trasę składającą się z serii punktów przystankowych lub prześlemy ją do Zumo XT z aplikacji czy strony internetowej. Bez problemu także przeniesiemy trasę zaprojektowaną poza nawigacją i pozwolimy jej nas poprowadzić. Wówczas już tylko od nas będzie zależało jakimi drogami pomkniemy.

Będąc już w drodze powinniśmy czuć się zaopiekowani i wyposażeni we wszelkie informacje wpływające na komfort i bezpieczeństwo podróży. Dodatkowo wybierając się na objazd np. Skandynawii możemy być pewni, że Garmin Zumo XT zwróci się z nawiązką albo i zarobi na swoje utrzymanie – dzięki ostrzeżeniom o zmieniających się ograniczeniach prędkości będziemy mogli zaoszczędzić całkiem sporo pieniędzy.

Co chciałbym zobaczyć w kolejnych aktualizacjach oprogramowania Zumo XT? Przede wszystkim możliwości wyboru jakiego rodzaju przygody oczekuję – czy asfaltowych, szybkich winkli, wijących się niespiesznie bocznych dróg czy może raczej szutrowych szlaków pośród pól i łąk których tak wiele jeszcze pozostało do odkrycia, zanim wszystko nam wyasfaltują.

Chciałbym także otrzymać w nawigacji interfejs do robienia zdjęć kamerą czy uruchamiania zapisywania filmu. Co prawda nie mam kamery Garmina ani GoPro więc nie spodziewam się nagle stworzenia aplikacji do mojej SJCam ale jestem przekonany, że rzesza użytkowników popularnych GoPro czy Garminów byłaby mile zaskoczona.

Czy doczekam się? Przekonamy się czy cierpliwość będzie nagrodzona. Moja małżonka widząc ile radości mam z korzystania z Garmina Zumo XT sprezentowała mi go abym mógł zapoznać się z jego możliwościami w dłuższym okresie czasu. Taka żona to skarb, przyznacie. Wiem i cieszę się z każdego dnia spędzanego razem. A Garmin Zumo XT skutecznie będzie nas wyciągał na kolejne, zmotoryzowane wyjazdy. Czyli ciąg dalszy tej opowieści nastąpi…

Wady i zalety subiektywnie

Każdy oceni propozycję Garmina według własnej skali i własnych potrzeb. Oceniam z perspektywy posiadacza Hondy Transalp, czyli zwolennika jazdy raczej poza głównymi drogami, bojącego się autostrad i unikającego krajówek jak wirusów.

Plusy ujemne

  • Ten brak znam z narzekania na forum: nie ma komunikacji z czujnikami ciśnienia w oponach (a była w poprzednich wersjach moto nawigacji Garmina), chociaż urządzenie potrafi się łączyć z InReach przez ANT+ czyli technologia jest na pokładzie. Może dodadzą tą funkcję wraz z aktualizacją oprogramowania?
  • Radar pogodowy – być może za mało się nim pobawiłem, ciekaw jestem skąd czerpie informacje bo robi to tak wolno jakby odbierał dane prosto z satelitów meteorologicznych… Trzeba mieć sporo cierpliwości. To co w końcu się pokaże też nie jest jakoś wybitnie przydatne – porównywałem z krajową mapą radarową dostępną w serwisie pogodynka.pl. Funkcja radaru do zdecydowanej poprawy!
  • Algorytm wyszukiwania tras przygodowych dla motocyklistów mógłby mieć możliwość profilowania oczekiwań tak, aby posiadacz dowolnego typu motocykla mógł znaleźć w propozycjach nawigacji coś dla siebie.

Plusy dodatnie

  • Wyświetlacz to cud, miód i trudno wyobrazić sobie lepsze rozwiązanie. Jestem nim nieustannie zachwycony i jak czytam niektórzy zmienili nawigację przede wszystkim dla ekranu i już nie chcą innej.
  • Mnogość opcji oprogramowania które poza tym jest szybkie i całkiem stabilne. Na razie udało mi się tylko raz zawiesić urządzenie – odłączyłem zasilanie zewnętrzne podczas rekalkulacji trasy. Próbowałem jeszcze na kilka sposobów zaskoczyć system nieszablonowym klikaniem ale bez powodzenia. Czyli jest dobrze.
  • Na plus zaliczam także mapy z bogatą warstwą informacyjną, możliwością dość szerokiego dostosowania wyświetlania informacji do własnych potrzeb, wygodne przełączanie pomiędzy mapą drogową i topograficzną.
  • Bardzo fajnie rozbudowane, polskie komunikaty głosowe pozwalające niemal nie zwracać uwagi na ekran. Bardzo przydaje się w obcym mieście gdzie poza wzmożonym ruchem staramy się pilnować dalszej drogi.
  • Stały plus Garmina w porównaniu z innymi firmami – dużo map rozwijanych przez pasjonatów, dedykowanych różnym potrzebom, zastosowaniom. Nie musimy zamykać się w wizji świata producenta nawigacji.
  • Darmowa usługa BirdsEye – funkcja ciekawa, odkrywam jej zastosowanie z wyjazdu na wyjazd. Na razie traktuję jako interesujący bajer ale z widokami na przyszłość.
  • Omijanie punktów z zaplanowanej wcześniej trasy gdy nie możemy/nie chcemy do nich dojechać. Nareszcie! Tak banalna i wydawałoby się oczywista funkcja, a tyle trzeba było na nią czekać.
  • Spora lista opcji konfiguracji poprawiających bezpieczeństwo – informowanie o zmieniających się ograniczeniach prędkości, ostrych zakrętach, przejazdach kolejowych, strefach migracji zwierząt, pomiarach prędkości stacjonarnych i odcinkowych, kamerach do rejestracji przejazdu na czerwonych światłach. Wszystko to nie jest idealnie wprowadzone ale biorąc pod uwagę skalę bałaganu informacyjnego na naszych drogach, to i tak bardzo dobrze działa. W krajach z normalniejszym podejściem do tych kwestii prawdopodobnie ciężej byłoby znaleźć błędy.
  • Przypominanie o postoju i odpoczynku – znacie sytuację z wpadnięciem w trans pokonywania kolejnych kilometrów wbrew rozsądkowi, bezpieczeństwu i rzeczywistej konieczności? Garmin Zumo XT przypomni (zdaje się regularnie co 2 godziny) o konieczności zrobienia przerwy, zaproponuje najbliższe miejsca takie jak parking czy stacja benzynowa.
  • Funkcja „przed Tobą” pokazuje na bieżąco odległość do najbliższych (do wyboru) stacji paliw, parkingów, hoteli, restauracji wraz ze strzałką pokazującą po której stronie trasy się znajdują.
  • Współpraca z urządzeniami mobilnymi, w moim przypadku szczególnie z iPadem na którym mimo wszystko jest mi łatwiej pracować niż na smartfonach.

Bardzo dziękuję Firmie TRIGAR za wypożyczenie Garmina Zumo XT na czas testu.